Mazowsze z kajaka

autor i źródło: Agata Oleksiak
Udostępnij Tweetnij Wykop

Perspektywa otwiera się powoli. Nagle drzewa i zarośla rozstępują się, a brzegi, które przez kilkanaście kilometrów były w stałej odległości od siebie, rozjeżdżają się. Horyzont wypełnia woda i unoszące się na niej białe żagle. Dla tego widoku warto było wiosłować.

Mazowsze nie ma dostępu do morza, jezior ani gór. Pierwszym skojarzeniem jest oczywiście Warszawa z jej wielkomiejskim charakterem. Ale to nie znaczy, że nie można tu zorganizować chociaż krótkich wakacji i odpocząć nad wodą od pędu stolicy. Przekonać się o tym nie trudno. Wystarczy udać się nad jedną z mazowieckich rzek. Wisła, Świder, Wkra, Liwiec – do wyboru, do koloru. Na dobrą sprawę, poszukując wodnej przygody, nawet nie trzeba się ruszać z miasta.

Szlakiem Batorego
Szlak Wodny Króla Stefana Batorego zaczyna się w samym sercu stolicy. Bo jak inaczej nazwać okolice Zamku Królewskiego? Długość szlaku może wystraszyć amatorów niedzielnego wiosłowania, ponieważ to aż 155 km z Warszawy na Podlasie. Ale nie trzeba przecież od razu porywać się na całą trasę.

Jak się rzekło, zaczynamy na Wiśle, na wysokości Zamku Królewskiego. Dalej na północ, obok Cytadeli i pod mostami Gdańskim oraz Grota, następnie w prawo do Portu Żerań. Tam już czeka śluza. Wymiary jej komory – 85 na 12 m i długość 104 m – czyniły ją w swoim czasie jedną z największych na świecie.

Później jest już z górki. Dzięki śluzie poziom wody w kanale jest niemal stały, niezależnie od wahań wody w Wiśle. Stąd mamy 17,6 kilometra do Zalewu Zegrzyńskiego. W planach kanał miał połączyć Niemen, Kanał Augustowski i Narew z Wisłą. Nie do końca się udało, ale to do tej pory jedyna droga wodna między Wisłą a Bugiem i Narwią.

Brzegi są oblepione przez wędkarzy, a po obu stronach kanału śmigają rowerzyści. Im dalej od Żerania, tym mniej słychać ruch miejski, a pierwszeństwo zyskują ptaki. Aż wreszcie ten widok, od którego zaczęliśmy opowieść – Zalew Zegrzyński, mazowieckie morze, pełne żaglówek, łódek i łódeczek. Kto by pomyślał, że wrócić można miejskim autobusem…

Nad Świdrem
O ile płynięcie Kanałem Żerańskim może przypominać jazdę autostradą, to spływ Świdrem raczej przywodzi na myśl jazdę terenową. Rzeka meandruje, wije się w licznych zakolach. Tu mamy wir, tam z wody wystaje głaz, a jeszcze dalej piaszczysta łacha. Czasem przepłynięcie utrudnia zwalony pień.

Rzeka ma kilkadziesiąt kilometrów długości, ale najbardziej godny uwagi jest 41-kilometrowy odcinek, gdzie ustanowiono rezerwat. Spływ kajakowy można rozpocząć w Woli Karczewskiej, niedaleko Otwocka. Szlak jest łatwy, a z wypożyczeniem kajaka nie ma najmniejszego problemu. Świder jest popularnym celem spływów, więc w okolicy znajduje się dużo wypożyczalni.

Możemy zapewnić – nudno nie będzie. Krajobraz zmienia się co chwilę, a ci, co mają nieco więcej szczęścia, będą mogli wypatrzeć na brzegu bobra. Natomiast z Otwocka kursuje pociąg, który w mniej niż godzinę zawiezie nas do centrum Warszawy.

Z nurtem Wkry
A może nieco dalej? Na przykład do Jońca. Miejscowość o tyle ciekawa, że znajduje się tam tablica ufundowana przez biskupa Poniatowskiego, brata Stanisława Augusta. Parafianie mieli się z niej uczyć czytać i rachować. Ale nie o czytaniu chcieliśmy…

W Jońcu wypożyczamy kajaki i spuszczamy na Wkrę. Przed nami wyprawa od Pomiechówka. Kawał drogi, zejdzie kilka godzin. Wkra ma silny nurt, ale trasa nie jest bardzo wymagająca. Dobrze wybraliśmy. Wkra jest dostępna dla kajakarzy od wysokości Działdowa, jednak odcinek między Działdowem a Jońcem jest uznawany za trudny. Poniżej Jońca w stronę Modlina jest już łatwo. Trzeba jedynie uważać na dno. Momentami jest naprawdę płytko i wystarczy chwila nieuwagi, by kajak utknął na mieliźnie.

Po drodze zatrzymujemy się niedaleko Cieksyna. Ta mała wieś może pochwalić się pięknym renesansowym kościołem i lipą o obwodzie pnia największym na Mazowszu. Zbieramy siły przed Błędowem. Tam czeka nas przenoszenie kajaka brzegiem. Kolejną atrakcję stanowią Goławice, gdzie stoi most, jaki miał być też wybudowany w Warszawie. To nowoczesna konstrukcja z pylonem o wysokości 26 metrów. Most Grota miał być pięciokrotnie większy. Szkoda, że pieniędzy nie starczyło i w stolicy powstała przeprawa według prostszego projektu. Tymczasem my płyniemy dalej, już bez przeszkód, podziwiając wysokie malownicze brzegi.

To jeszcze nie wszystko. Mazowsze to prawdziwy kajakowy raj. Warto poznać je z tej – nie tak oczywistej – perspektywy.

Sprawdź hotele w Warszawie

Udostępnij Tweetnij Wykop
Przeczytaj także